Dlaczego paramedycyna tak często wygrywa w internecie z lekarzami?

WOK/Rynek Zdrowia - 02-05-2018

Co czwarty Polak co najmniej raz korzystał z niekonwencjonalnych metod leczenia. - Jednym z powodów popularności medycyny alternatywnej w naszym kraju jest jej skuteczne promowanie w internecie. My również musimy się tego nauczyć - przyznają lekarze.

Dlaczego paramedycyna tak często wygrywa w internecie z lekarzami?

- Badania wskazują, że już 72 proc. rodaków informacji o zdrowiu szuka w sieci. Tymczasem profesjonaliści medyczni nie są odpowiednio reprezentowani w wyszukiwarce Google - mówi doktor Łukasz Pyka, kardiolog ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

- Pacjentom, którzy nie są przygotowani do wyszukiwania w internecie w sposób w pełni odpowiedzialny informacji dotyczących zdrowia, tak naprawdę narzuca się treści przekazywane nie przez ośrodki medyczne, ale przez osoby o co najmniej wątpliwej wiedzy medycznej - zaznacza specjalista.

Architekt uważa, że choroba Hashimoto nie istnieje
W opracowaniu przygotowanym przez dr. hab. Miłosza Jaguszewskiego z I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, redaktora naczelnego pisma Cardiology Journal, znalazły się przykłady serwisów internetowych cieszących się sporym zainteresowanie odbiorców, mimo że podają informacje - delikatnie rzecz ujmując - pozbawione naukowych podstaw.

- Jeden z takich portali promuje tzw. terapię biorezonansową, polegającą na „pobudzaniu zdolności autoregeneracyjnych organizmu, a tym samym zwalczaniu wielu chorób, wykorzystując do tego naturalnie występujące w ciele drgania elektromagnetyczne” - kardiolog cytuje opis metody, dostępny na jednej ze stron internetowych wraz z cennikiem.

Jako równie „szokujący przykład tego, co można znaleźć w sieci” dr hab. Miłosz Jaguszewski przytacza jedną z teorii propagowanych przez autorkę bloga, która napisała ponad 1000 artykułów o zdrowiu, przyznając się jednocześnie, że z zawodu jest architektem.

- Jeden z artykułów tejże blogerki ma przekonać użytkowników, że choroba Hashimoto (przewlekłe limfocytowe zapalenie tarczycy - choroba o podłożu autoimmunologicznym - przyp. red.) jest wymysłem przemysłu farmaceutycznego, bo tak naprawdę jest to tylko „zakwaszanie organizmu jedzeniem” - streszcza poglądy blogerki doktor Pyka.

Żadnej odpowiedzialności
- Ten artykuł miał ok. 50 tys. odsłon. To naprawdę dużo. Oczywiście autorka, w przeciwieństwie do lekarzy, nie musi przytaczać potwierdzonych wyników badań naukowych, czy przestrzegać Kodeksu Etyki Lekarskiej - zaznacza Łukasz Pyka.

I dodaje: - Lekarze oraz placówki medyczne nie mogą się reklamować się ani promować swojej działalności w taki sposób, jaki robią to, między innymi w sieci, firmy oraz osoby zajmujące się tzw. medycyną niekonwencjonalną czy też alternatywną.

- Jednocześnie odpowiedzialność prawna tych podmiotów i osób za publikowane w sieci treści jest praktycznie żadna. W przeciwieństwie do profesjonalistów medycznych, którzy muszą przestrzegać określonych przepisów, aby nie narazić się wynikające z nich konsekwencje - podkreśla lekarz.

O co pytają internauci
Łukasz Pyka przyznaje, że profesjonaliści medyczni wrzucają do sieci bardzo konkretne, specjalistyczne zapytania.

- Mamy swoisty filtr pokazujący nam w internecie tylko to, co chcemy zobaczyć. Taki obraz sieci jest więc na swój sposób zafałszowany, ponieważ wskazuje nam tylko wąski fragment tego, jakich informacji o zdrowiu poszukuje większość internautów - stwierdza kardiolog.

Przeciętny użytkownik wpisuje bardzo ogólne hasła dotyczące zdrowia. Dr hab. Miłosz Jaguszewski umieścił w swoim opracowaniu obszerne statystyki tego rodzaju zapytań polskich użytkowników internetu, ułożone na podstawie bazy słów kluczowych.

Poniżej kilka najbardziej popularnych zapytań (słów kluczowych) wraz ze średnią miesięczną liczby wyszukiwań:
• objawy ciąży - 49 500
• cholesterol - 27 100
• objawy cukrzycy - 22 200
• rak 22 200
• depresja objawy - 18 100
• homeopatia - 14 800
• horoskop rak - 12 100
• objawy boreliozy - 12 100
• biorezonans - 9900
• leki - 6600
• leki refundowane - 4400

- Dla porównania - wybrane serwisy przekazujące rzetelną wiedzę medyczną, wpisywane są hasłowo do wyszukiwarki z częstotliwością od zaledwie 400 do ok. 8100 zapytań miesięcznie - podaje Miłosz Jaguszewski.

Kluczem jest skuteczne pozycjonowanie
Lekarze nie są rzecz jasna bezbronni w tej batalii o internautów zainteresowanych tematyką zdrowotną. Kluczem do sukcesu w tej materii jest możliwie najbardziej skuteczne pozycjonowanie treści umieszczanych w sieci.

Dr hab. Miłosz Jaguszewski przypomina w swojej prezentacji, że na pozycjonowanie, mające zwiększyć widoczność strony czy portalu w wynikach wyszukiwania, wpływ ma około 200 czynników.

- Wśród ważniejszych z tych czynników można wymienić, między innymi: zawartość i sprawne, szybkie działanie strony, częstotliwość dodawania treści, słowa kluczowe w tekście, nagłówkach i adresie URL, wersja strony dla urządzeń mobilnych, obecność w mediach społecznościowych - wylicza.

- To oczywiście bardzo ważne, w jakiej kolejności pokazują się odpowiedzi na hasła wpisywane do wyszukiwarki. Statystyki dowodzą, że na pierwszą stronę pojawiającą się w odpowiedzi na nasze zapytanie wchodzi ok. 50 proc. osób, a na przykład na szóstą-siódmą stronę już tylko 15 proc. odbiorców - zaznacza Łukasz Pyka.

I podaje przykład zapytania o leki z grupy statyn: - Cztery pierwsze strony to odpowiedzi oparte o materiały naukowe i wiedzę medyczną, natomiast już źródło numer 5 w wyszukiwarce, czyli potencjalnie ok. 1 tys. zapytań w ciągu miesiąca - odsyła do portalu paramedycznego, podającego bardzo wątpliwie, niesprawdzone i nie udokumentowane jakimikolwiek badaniami informacje o statynach - informuje kardiolog.

Niekonwencjonalni budują relacje z użytkownikami
Zwraca uwagę, że profil na Facebooku prowadzony przez jednego ze znanych propagatorów medycyny niekonwencjonalnej w Polsce obserwuje prawie 270 tys. użytkowników, zaś jeden z serwisów internetowych zajmujących się ziołolecznictwem ma 213 tys. użytkowników.

Dla porównania - profil dla pacjentów prowadzony przez uznane, renomowane wydawnictwo medyczne obserwuje ok. 50 tys. osób. Łukasz Pyka wskazuje, że osoby zajmujące się medycyną niekonwencjonalną bardzo często prowadzą w mediach społecznościowych bezpośrednie rozmowy z poszczególnymi użytkownikami.

- Lekarze z reguły unikają takich bezpośrednich relacji ze swoimi pacjentami w internecie, między innymi poprzez Facebook, co wynika ze wspomnianych ograniczeń prawnych - to, co lekarz napisze, może wiązać się z odpowiedzialnością prawną lub zawodową - podkreśla specjalista.

Nie obrażajmy się na internet
Z informacji zebranych przez dr. hab. Miłosza Jaguszewskiego wynika, że 24 proc. Polaków co najmniej raz korzystało z niekonwencjonalnych metod leczenia, natomiast 16 proc. w tej grupie zrobiło to kilka razy.

- To spory odsetek. Oczywiście w większości przypadków korzystanie z tych metod nie stanowi problemu, jeśli uzupełnia dotychczasowe leczenie i uwzględnia właściwą diagnozę, przyjmowane leki. Jednak jeżeli paramedycyna zastępuje klasyczną terapię, może stać się alternatywą stwarzającą potencjalne, bardzo poważne problemy zdrowotne - mówi Łukasz Pyka ze Śląskiego Centrum Chorób Serca.

I przyznaje: - Czy nam się to podoba, czy nie, internet jest źródłem wiedzy dla pacjentów. Niestety, wiele treści w sieci jest niezweryfikowanych, wręcz szkodliwych.

- Dlatego twórcy wiarygodnych treści medycznych powinni być zaangażowani nie tylko w ich opracowywanie, ale także w umiejętne docieranie z nimi do pacjentów - podsumowuje dr hab. Miłosz Jaguszewski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tekst powstał w oparciu o wypowiedzi i informacje przekazane podczas sesji „Prewencja online, nie offline” w ramach I Konferencji „Nowe Technologie w Schorzeniach Sercowo-Naczyniowych” (NTEC; Katowice, 19 kwietnia 2018 r.).